Po ponad czterech latach przerwy od własnych płyt pod koniec października 2022 roku Dawid Podsiadło podzielił się długo oczekiwanym albumem „Lata Dwudzieste”. Projekt zawiera 13 utworów, a poza samym Dawidem możemy usłyszeć na nim Sanah oraz Katarzynę Nosowską.

Album rozpoczyna się tak naprawdę bez żadnego intra, słowa wstępu, wprowadzenia w klimat. Od razu trafiamy na dynamiczny „WiRUS” z poczuciem, że album zaczął grać od środka. Z początku nie podobał mi się ten wybór, ale moim zdaniem, może być to pewna symbolika i głębszy sens ukryty za tym gwałtownym otwarciem „Lat Dwudziestych”, a na pewno świadoma decyzja. Zachęcam do własnych interpretacji. Warto również spojrzeć dokładniej na następny utwór z tracklisty. „TAZOSy” opowiadają o nostalgii, ważnej dla większości osób przeżywających swoje lata dwudzieste życia. Dzięki swojemu gorzko-słodkiemu połączeniu podkładu z tekstem, wpisaniu się idealnie w klimat i tematykę albumu, jest to jedna z moich ulubionych piosenek z całej płyty. Po ociężałym jak na moje ucho „Halo” następuje „Nie lubię Cię” kolejny utwór przynoszący ciekawą tematykę, tym razem niezdrowego związku, w którym partnerzy wzajemnie kłamią wobec siebie. Kolejny jasny punkt płyty zaraz po tym to „O czym śnisz?” z Sanah. Jest to spokojna, utrzymana w atmosferze magii piosenka o początkach swojej artystycznej drogi i poetycko wyrażonych refleksjach po latach.

Kolejne, po już omówionych, sześć utworów podzieliłbym na dwie grupy. Pierwsze trzy: „blant”, „To co masz ty!”, „D I A B L E” są bardzo żywymi, energicznymi utworami przeważnie bez żadnych negatywnych wątków, do tego eksperymentalne w swoim brzmieniu. Druga połowa tej szóstki to powolne utwory o cierpieniu w miłości. Piosenki „mori”, „millenium” i „awejniak” zostawione na sam koniec posiadają najwięcej ładunku emocjonalnego z całego projektu. Dawid jak mało kto zna się na stworzeniu emocjonalnej atmosfery. Dzięki temu ta część albumu z początku może wydawać się zwyczajnie nudna, z czasem staje się jednym z największych plusów. Cały album ostatecznie domyka „Szarość i Róż”, nie dodając niczego nowego, jednak odbijając trochę klimat poprzednich piosenek.

Jako całość album uważam za zróżnicowany, dobrym odzwierciedleniem tego jest sama okładka albumu zapełnione różnymi elementami oraz postaciami. Jako powód takiego efektu końcowego wskazałbym szukanie przez artystę nowych ścieżek w kreacji swojej muzyki. Jest parę słabszych utworów, np. wspomniane już „Halo” i „To co masz ty!” oraz parę lepszych, jednak brakuje mi tu czegoś, co by mnie zachwyciło. Dawid w przeszłości potrafił zaprezentować nam wręcz ponadczasowe utwory: „Pastempomat”, „W Dobrą Stronę” tudzież „Nie Ma Fal” to wspaniałe piosenki, które świetnie się starzeją i moim zdaniem niektóre z nich jak i inne kiedyś będą nazywane klasykami polskiej muzyki. „Lata Dwudzieste” są przyjemne, momentami dobre, ale Dawid Podsiadło przyzwyczaił mnie do innego poziomu. Pomijając jednak tę kwestię, jak udowodniłem to w pierwszej części tekstu, można w tym albumie znaleźć interesujące wątki i pomysły, nad którymi warto się pochylić.

Paweł Czajkowski, kl. 2C

Źródło zdjęcia:

https://www.empik.com/lata-dwudzieste-podsiadlo-dawid,p1341589458,muzyka-p