Acid Drinkers "25 Cents For A Riff" - recenzja

Na początku października, z okazji ćwierćwiecza zespołu Acid Drinkers, odbyła się premiera płyty "25 Cents For A Riff". Warstwa muzyczna określana jest przez muzyków jednym słowem – klasyka. Poznaniacy przez ćwierć wieku przyzwyczaili swoich fanów do podążania we wszystkich kierunkach muzyki metalowej, a każdy album różnił się od poprzedniego. Dostajemy dwanaście genialnych klasycznych utworów, które zadziwiają nas innowacją. Podstawową zaletą czternastej studyjnej płyty Acidów jest nadanie jej charakterystycznego, indywidualnego kształtu.

Spowolniony, basowy wstęp do tytułowego utworu brzmi bardzo osobliwie. Dalej jest tylko lepiej. W singlowym "Don’t Drink Evil Things" swoje pięć minut ma Ślimak, co skutecznie wykorzystuje, przywołując klimat najlepszych czasów zespołu. Perkusista może się również wykazać w spokojniejszym "Madman's Joint", w którym pełni rolę wokalisty. Nie tylko on miał swój wyjątkowy wkład w całe brzmienie płyty. W "God Hampered His Life" szybki riff i wokal gitarzysty Jankiela to ciekawe urozmaicenie. Na swoim najnowszym albumie wrócili do hardrockowych korzeni. "25 Cents For A Riff" jest jednak bardziej przebojowe.

W warstwie graficznej również jest klasycznie. Autorem rysunku na okładce jest Jerzy Kurczak, odpowiedzialny za dwa pierwsze albumy zespołu. Acid Drinkers przygotowało płytę zaskakującą, jak zawsze na najwyższym poziomie. Krążek już podbija zestawienie sprzedaży i listę przebojów, czym zespół chwali się na swoim fanpage’u na facebook’u. Acid Drinkers na każdej z płyt proponują z reguły coś innego. I dokładnie tak jest na najnowszym albumie Tomasza "Titusa" Pukackiego, który nie zawiódł fanów, trwających przy zespole już od dwudziestu pięciu lat.

 

Daria Ostrowska, kl. 2C

 

Źródło zdjęcia:

http://www.terazrock.pl/aktualnosci/czytaj/Acid-Drinkers_-wszystko-o-plycie-_25-Cents-For-a-Riff_.html