Wywiad z nową przewodniczącą szkoły Julią Ziembicką

Redakcja: Jaka prywatnie jest nowa przewodnicząca Samorządu Uczniowskiego III LO?

Julia: Hm… na pewno jestem bardziej roztrzepana niż w sprawach zawodowych. Jestem wesołą, ciągle uśmiechniętą osobą. Trochę szalona, bardzo otwarta, kreatywna, mam wiele pomysłów i staram się nie ograniczać. Wyglądam na pewną siebie, ale w życiu osobistym jestem naprawdę wrażliwa.

R: Masz jakieś hobby? Coś, co lubisz robić w wolnym czasie?

J: Moją największą pasją jest muzyka. Nie wszyscy o tym wiedzą, ale amatorsko jestem didżejem. W pierwsze soboty miesiąca występuję na night skating i gram na ulicach Radomia. Interesuję się teatrem, ale nie bardzo mam czas, żeby się tym jakoś bardziej zajmować. Poza tym staram się być aktywna i gram w koszykówkę. Aktualnie razem ze szkolną reprezentacją przygotowujemy się do zawodów.

R: Skoro już czytelnicy gazetki poznali Cię trochę, przejdźmy do tego, co najważniejsze, czyli wyborów. Kiedy zrodził się pomysł wystartowania?

J: Kiedy dostałam się do pierwszej klasy, wiedziałam, że będę chciała wystartować. Może dziwnie to zabrzmi, ale przewodniczącą szkoły byłam od zawsze – w podstawówce, w gimnazjum i dlatego tak bardzo mi zależało. Wszyscy mi mówili, że jeżeli nie uda się wygrać, to świat mi się nie zawali, a dla mnie właśnie by się zawalił. To zawsze był mój cel. Byłoby dziwne, gdybym chodziła po szkole i ktoś inny byłby na moim miejscu.

R: Od razu wiedziałaś, kogo chcesz mieć w swoim sztabie?

J: Nie. Wszyscy, którzy są ze mną, to moi najlepsi znajomi, dlatego nie wiedziałam, czy chcę łączyć sprawy bardziej prywatne z tymi zawodowymi i czy oni się w tym odnajdą. Tak naprawdę dopóki nie przyszliśmy do szkoły, żadne z nas się nie znało. Ale teraz wiem, że to był dobry wybór i jestem z nich bardzo dumna.

R: A jak wyglądała kampania wyborcza? Czy coś Cię w niej zaskoczyło?

J: Na początku wszyscy byliśmy bardzo zestresowani, ale nie mogliśmy się doczekać. Podeszliśmy do tego bardzo poważnie. Na początku była grafika, balony, akcja z rozdawaniem babeczek, zdjęcia. Skupiliśmy się na tym, żeby wykonać dobrą robotę. Jesteśmy już po wyborach, dlatego chyba mogę powiedzieć o moich przeciwnikach. Wydawali się oni mili, ale kiedy przyszło co do czego, ich kampanie polegały na sabotażu naszej.

R: Mówisz między innymi o zrywaniu Twoich plakatów wyborczych?

J: Tak, oprócz plakatów pojawiały się nieprzychylne komentarze z różnych środowisk, które nie miały nic wspólnego z kampanią. Pojawiały się różne plotki, że chcemy podporządkować sobie wszystkich i wszystko, m. in. radiowęzeł. Nie robiło to na mnie większego wrażenia i nie przeszkodziło w prowadzeniu kampanii. Przysłowie mówi, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. My odnieśliśmy sukces i chyba było to widać po wynikach wyborów.

R: Jak długo trwało tworzenie programu wyborczego?

J: Tak naprawdę już od pierwszej klasy myśleliśmy nad tym, co moglibyśmy w nim zawrzeć. Nawet jeśli tego nie zapisywaliśmy, to staraliśmy się pamiętać, co się działo, kiedy Mikołaj był przewodniczącym i co chcielibyśmy ewentualnie zmienić, oczywiście w miarę naszych możliwości. Nasz program jako pierwszy pojawił się w Internecie i tam też jesteśmy bardzo aktywni. Oprócz strony na facebooku mamy także szkolnego instagrama, gdzie są już pierwsze zdjęcia z Dnia Nauczyciela. Ogłoszenia dodajemy na naszej stronie, ale też na stronie samorządu. Jeżeli ktoś do nas pisze czy nawet podejdzie, żeby się czegoś dowiedzieć, to wszystko jest szybko organizowane i nie ma problemu z kontaktem z nami. Wydaje mi się, że mamy na to pomysł i jakoś nam to wychodzi, bo zasięgi mamy naprawdę duże.

R: Co udało się Wam dotychczas zrobić? Jakie macie plany?

J: Każdego dnia działamy, nawet jeśli tego nie widać. Cały czas mamy jakieś spotkania, jest bardzo dużo spraw organizacyjnych do załatwiania, ale wywiązujemy się z obietnic które zawarliśmy w programie. Szczęśliwy numerek już działa i będzie on się pojawiał regularnie, przejęliśmy także szkolną gablotę. Bardzo dużo pytań pojawiało się o radiowęzeł. Niestety, nie mamy na niego wpływu, ale wszyscy się tam znamy i współpracujemy ze sobą, co jest naprawdę fajne. Poza tym 4 października przejęliśmy wolontariat i teraz się nim zajmujemy. Oprócz regularnych akcji mamy w planach współpracę z różnymi instytucjami. Jako samorząd, ale także wolontariusze, chcielibyśmy zachęcić uczniów do współpracy z naszym radomskim hospicjum, gdzie potrzebni są młodzi, energiczni ludzie, którzy byliby w stanie wiele zdziałać. Nie chciałabym wiele zdradzać, ale mogę powiedzieć, że szykujemy dużą akcję w okolicach kwietnia/maja, która wymaga od nas dużo pracy, ale myślę, że będzie warto.

R: Zmieniło się coś po wygranej?

J: Dużo się zmieniło. Kiedy zobaczyliśmy wyniki wyborów i to, jaką uzyskaliśmy przewagę, co jest moją dumą, nie mogliśmy w to uwierzyć i radość pojawiła się dopiero po dłuższej chwili. Do mnie doszło to dopiero jakoś dwa dni później, kiedy trzeba było wszystko poukładać z panią profesor Woźniak, która jest opiekunką samorządu. Po wyborach usłyszałam także wiele miłych słów od osób, które podczas kampanii rzucały mi kłody pod nogi. Ogólnie, ludzie stali się jakoś milsi, często zdarza się, że w szkole witają się ze mną osoby, których ja kompletnie nie znam, ale jest to bardzo miłe. Ludzie nie wstydzą się z nami rozmawiać, podchodzą do nas, dzielą się swoimi pomysłami i są chętni do pomocy.

R: W swoim programie zaznaczyłaś, że działałaś w Młodzieżowej Radzie Radomia.

J: Tak, byłam wiceprezydentem miasta Radomia ds. infrastruktury. Nadal mam taką plakietkę w swoim portfelu. Był to bardzo fajny epizod w moim życiu. Jednocześnie chciałabym zachęcić do wzięcia udziału w wyborach do Parlamentu Młodzieżowej Rady Radomia, które odbędą się 27 października. Myślę, że zdobyte tam doświadczenie przełożyło się trochę na kampanię. Z wiekiem zmieniają się poglądy, spojrzenie na świat i ja kształtuję sobie powoli to wszystko. Moi znajomi często mówią mi, że jestem trochę jak Makbet Szekspira, ale czasami tak trzeba.

R: Chciałabyś komuś oficjalnie podziękować? Powiedzieć kilka słów od siebie?

J: Wspominałam o tym w swoim przemówieniu na Dzień Nauczyciela, ale chciałabym podziękować wszystkim, nie ważne, czy głosowaliście na nas czy nie. Postaramy się zrealizować wszystko, co wam obiecaliśmy, ja jestem osobą która zawsze dotrzymuje obietnic, nie ważne, co się dzieje. Będziemy was zaskakiwać, żeby nie było nudno. Mamy nadzieję, że dalej będziecie nas wspierać. My was nie zawiedziemy.

 

Redakcja szkolnej gazetki dziękuje Julii za udzielenie wywiadu. Była to czysta przyjemność. Jednocześnie gratulujemy wygranej i życzymy samych sukcesów.

 

Wywiad przeprowadziła
Olga Sołtykiewicz, kl. 2C