Recenzja "La la land"

Zdecydowanie najgłośniejszy tytuł ostatnich miesięcy bijący wszelkie możliwe rekordy. Nominowany w 14 kategoriach i zdobywca 6 statuetek Amerykańskiej Akademii Filmowej - Oscarów, 7 Złotych Globów i 5 nagród BAFTA. Tytuł filmu stanowi grę słów i odnosi się do Los Angeles, miejsca akcji filmu, oraz idiomu z języka angielskiego „be living in la la land” oznaczającego „bujać w obłokach”. Film ukazuje na nowo oblicze musicalu, który w ostatnich latach stracił popularność. Po kultowym ,,Grease”, ,,Mamma Mia” czy ,,Deszczowej piosence” przyszedł czas na ,,La la land”! Wszyscy zachwycają się produkcją, lecz na czym tak naprawdę polega jego fenomen?

Mia (Emma Stone) jest początkującą aktorką pracującą jako kelnerka w Hollywood, jednocześnie ubiegającą się o rolę w każdej możliwej produkcji. Sebastian (Ryan Gosling) to muzyk jazzowy marzący o otworzeniu własnego klubu, grający „do kotleta” w eleganckich lokalach i na imprezach okolicznościowych. Drogi tej dwójki przecinają się raz za razem w najmniej oczekiwanych momentach. Zaczyna się rodzić między nimi uczucie motywujące ich do spełniania swoich marzeń.

Fabuła filmu może wydawać się schematyczna. Mamy dwójkę młodych, pięknych bohaterów, którzy zakochują się w sobie. Banalne? Niekoniecznie. Bardzo młody, zaledwie 32-letni Damien Chazelle – najmłodszy reżyser z Oscarem i twórca scenariusza! – w sposób niekonwencjonalny ukazuje nam dzisiejszy świat. Jak okrutny jest showbiznes i jaką siłę i odwagę trzeba mieć, aby osiągać swoje marzenia.

Należy zwrócić uwagę na fantastyczną grę aktorską. Między Emma a Ryanem jest chemia, a widz wprost czuje oddawane przez nich emocje. Ta dwójka nominowana była przez Amerykańską Akademia Filmową do Oscarów w kategoriach ,,Najlepszy aktor” i ,,Najlepsza aktorka”. Tutaj triumf odniosła Emma Stone, która zgarnęła statuetkę. Niestety, Goslingowi nie udało się powtórzyć sukcesu swojej filmowej partnerki. Wiele osób narzeka na jego grę aktorską, jednak ja zakochałam się w jego spontaniczności, pasji, jaką pokazywał na ekranie i poczuciu humoru. Należy zwrócić uwagę na małą, ale niezwykle ważną rolę muzyka, Johna Legenda, grającego przyjaciela Sebastiana.

Kiedy mówimy o musicalu, nie sposób nie wspomnieć o muzyce. Ścieżkę dźwiękową w ,,La la land” mogę opisać tylko w jeden sposób - słuchałam jej na miesiąc przed premierą i słucham do dzisiaj. Niesamowita! Dawno nie spotkałam się z tak dobrą muzyką w filmie. Każdy utwór zawiera w sobie coś magicznego, innego, niespotykanego. Zwycięzca Oscara, kompozytor muzyki do filmu, Justin Hurwitz, wykonał świetną pracę. Jego utwór ,,Audition (The Fools Who Dream)” był nominowany do Oscara w kategorii ,,Najlepsza piosenka”, przepiękne ,,City of stars” zdobyło statuetkę. Muzyka w tym filmie odgrywa kluczową rolę. Nie jest dodatkiem, lecz najważniejszym elementem. Co ważne, nie narzuca widzowi emocji, a pozwala, by sam mógł je poznać i odczuwać.

Mówiąc o muzyce, nie można ominąć choreografii. Już w pierwszej scenie widzimy dużą ilość kolorowo ubranych ludzi tańczących na autostradzie. Zrobiło to na mnie wrażenie i sprawiło, że zakochałam się w ,,La la land” już od pierwszej sceny. Jedną z moich ulubionych scen jest moment tańca Mii i Sebastiana, powracających z przyjęcia na wzgórzu Los Angeles, do piosenki ,,Lovely night”. Zaczepki Goslinga i jego prowokujące zachowanie połączone z tańcem jest urzekające... tak jak cała jego postać.

W nawiązaniu do ostatniej gali rozdania Oscarów, podczas której ,,La la land” odniósł przewidywany sukces, należy wspomnieć o najgłośniejszej wpadce w historii Gali. Zamiana kopert i ogłoszenie powyższego filmu wygranym, zamiast ,,Moonlight”, było kompromitujące i poniżające. Jednak uważam, że film Damiena Chazelle nie musiał zdobyć najważniejszej nagrody, aby udowodnić, że jest najlepszym filmem. Produkcja broni się sama, a inne nagrody i nominacje tylko to potwierdzają.

Film ten nie jest idealny. Na ekranie często widzimy pomyłki tancerzy czy nieczystości (w szczególności u Emmy) w śpiewie. Film sentymentalny, lecz nie żerujący na sentymentalizmie. W subtelny sposób grający na uczuciach. Bezapelacyjnie wyciskacz łez ukazujący różne strony miłości. To opowieść o miłości, muzyce, karierze, poświęceniu, ale przede wszystkim o marzeniach. Idąc za przykładem historii ,,La la land” musimy mieć odwagę w życiu, nie bać się spełniać marzeń, walczyć o szczęście, ponieważ lepiej żałować, że zaryzykowaliśmy, niż nie spróbowaliśmy.

 

Olga Sołtykiewicz, kl. 1C

 

Źródła:

http://www.imdb.com/title/tt3783958/mediaviewer/rm3967749632?ref_=tt_ov_i
https://pl.wikipedia.org/wiki/La_La_Land_(film)
http://www.filmweb.pl/film/La+La+Land-2016-718819